Adam Burdzy 1907–1947
1907 · Mieczków

Mieczków 1945–1947

Repatriacja rodziny Burdzych z Łukowca do Mieczkowa w 1945 roku, Adam Burdzy jako pierwszy sołtys i obrońca niemieckiej rodziny, zatrzymanie przez PUBP w Środzie Śląskiej, śmierć 28 listopada 1947 roku, wyrok z lat 60., postanowienie prokuratury z 1996 roku i losy „stryja” Józefa „Słowika”.

W 1945 roku rodzina Burdzych, jak prawie cały Łukowiec, opuściła Kresy. Osiedliła się w Mieczkowie koło Kostomłotów w powiecie średzkim na Dolnym Śląsku. Adam został tu pierwszym sołtysem. Nie minęło półtora roku, a trafił do aresztu Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego (PUBP) w Środzie Śląskiej, skąd wrócił ciężko pobity. Zmarł niespełna rok później.

Adam i Weronika Burdzy z trojgiem dzieci. ZŁ nr 4, s. 17 metryczka zdjęcia →

Transport z Chodorowa

Łukowianie jechali w kilkunastu transportach, w tym w 8–9 pełnych, a 4–5 z nich trafiło do powiatu średzkiego referat F. Burdzego 2017, s. 2–3 Eksponaty muzealne cz. III, s. 14. Wyruszali z Chodorowa (dziś Ходорів), 15 km od wsi, bo tory przy Łukowcu były zerwane ZŁ nr 3, s. 34 referat F. Burdzego 2017, s. 2. Bogusława zapamiętała wagony towarowe „takie same jak Pawlak z »Samych Swoich«” i zabawy dzieci na torach podczas postojów. Pociąg dojechał do Środy Śląskiej, a stamtąd rodzina przejechała furmanką 22 km do Mieczkowa ZŁ nr 4, s. 13.

Emilia Dudzic z d. Stadnik opisała piąty transport, który odjechał z Chodorowa 1 listopada 1945 i także zakończył drogę w Mieczkowie:

„…jechał Adam Burdzy i Stanisław Kućma, oni dbali o maszynistów aby ochota na dłuższy postój nie przyszła im do głowy. Bimber i wałówka robiły swoje.”

Emilia Dudzic ZŁ nr 9-10, s. 18

Że chodzi o mojego dziadka Adama, jest prawdopodobne: zgadza się cel podróży i to, że w Mieczkowie byli już wcześniej inni łukowianie ZŁ nr 4, s. 13. Relacja mówi, że Adam jechał tym transportem, a nie że nim kierował. W rejestrze Państwowego Urzędu Repatriacyjnego (PUR) Adam, Weronika, Bogusława i Józef figurują obok siebie, pod pozycjami 8989–8993 PUR. W powojennym spisie mieszkańców Mieczkowa widnieje wpis: „26. Burdzy Adam - Nowosielce” ZŁ nr 13-14, s. 62. Łukowianie stanowili w Mieczkowie większość ZŁ nr 16-17, s. 83.

Pierwszy sołtys

Burdzowie zamieszkali w dużym domu razem z rodzinami Kowalów i Kołodziejów. Jak w innych domach, mieszkali tam też jeszcze Niemcy. „Radość, jest gdzie mieszkać, jest co jeść” — wspominała Bogusława ZŁ nr 4, s. 13.

Adama wybrano na pierwszego sołtysa Mieczkowa. Był też mężem zaufania w cukrowni Pastuchów i członkiem Komisji Wysiedleńczo-Zabezpieczającej ZŁ nr 4, s. 13. Zachowało się zaświadczenie Pełnomocnika Rządu RP na Obwód nr XV w Środzie Śląskiej z 11 lutego 1946 roku:

„Stwierdzam, że Ob. Burdzy Adam […] pełni obowiązki sołtysa […] w gromadzie Mieczków gminy Kostomłoty pow. Środa.”

zaświadczenie z 11 II 1946 ZŁ nr 4, s. 16

Jest też zdjęcie z zebrania nowych władz i sołtysów okolicznych wsi w Kostomłotach w 1946 roku, na którym jest i on ZŁ nr 4, s. 18. Mimo wszystko Adam myślał o powrocie:

„Mimo wszystko Tato myśli o powrocie, mówił „za rok wrócimy na swoje”. Za rok został aresztowany.”

Bogusława Dębicka z d. Burdzy ZŁ nr 4, s. 13

Obrona niemieckiej rodziny

Rodzina łączy aresztowanie z wydarzeniem, które je poprzedziło. Pewnej nocy do Burdzych przybiegł sąsiad, Niemiec. Rabowano jego rodzinę. Adam poszedł na pomoc, choć żona go powstrzymywała. Jeden z napastników, Polak przebrany w mundur radzieckiego żołnierza, przystawił mu karabin do głowy. Według Bogusławy rabowali żołnierze radzieccy z pobliskiego Czemberowa (dziś Samborz), a według jej brata Józefa Polacy, którym pomagał jeden Rosjanin ZŁ nr 4, s. 13.

Po latach tę pomoc potwierdziła sama niemiecka rodzina z Mieczkowa, wysiedlona w 1946 roku. W 1974 roku napisała z Hameln list po polsku do Weroniki:

„Śmierć Waszego kochanego męża bardzo nas wzruszyła. Jakże często on […] ochronił przed ruskimi, za to jesteśmy mu do dziś wdzięczni.”

list z Hameln, 28 II 1974 ZŁ nr 4, s. 19

Zatrzymanie i śledztwo

Zebranie nowych władz i sołtysów okolicznych wsi. Według podpisu źródłowego jest wśród nich Adam Burdzy, pierwszy sołtys Mieczkowa — podpis nie wskazuje, która to osoba. ZŁ nr 4, s. 18 metryczka zdjęcia →

Wkrótce potem Adama zabrano na przesłuchanie. Uspokajał żonę, że nic nie jest winien i zaraz wróci. Areszt trwał jednak od grudnia 1946 do lutego 1947 roku. Trzymano go w piwnicy, a gdy po przesłuchaniu nie mógł iść, zrzucano go z góry do piwnicy. Przeżył dzięki współwięźniowi, którego nazwiska rodzina nie zna. Zarzucano mu przynależność do AK. „Nie przyznał się nikogo nie wydał” ZŁ nr 4, s. 13. Przed śmiercią powiedział rodzinie, że pokazano mu donos, pod którym widział podpis mieszkańca Mieczkowa ZŁ nr 15, s. 2.

„Pamiętam powrót Taty. Przekroczył Próg - zemdlał.”

Bogusława Dębicka z d. Burdzy ZŁ nr 4, s. 13

Szpital i śmierć

Resztę życia Adam spędził w szpitalach, najpierw w Świdnicy, potem w klinice we Wrocławiu. Tam miejsce u prof. Falkiewicza załatwiła mu Weronika. Lekarze nie dawali nadziei. Dzieci jeździły do ojca: 8 km rowerem lub pieszo do stacji w Imbramowicach, potem zatłoczonym pociągiem, a noc spędzały na dworcu. Lekarstwa przysyłała z Anglii babcia Józefa Firlit ZŁ nr 4, s. 13–14. Z 1947 roku pochodzi zdjęcie z Żarowa: rodzina wraca ze szpitala w towarzystwie ks. Romana Dacy ZŁ nr 16-17, s. 41.

Podpis w Zeszytach mówi, że rodzina wraca ze szpitala w towarzystwie ks. Romana Dacy; zdjęcie zrobiono w Żarowie w 1947 r., powozi Niemiec Paul, a konie są z Łukowca. Czy na zdjęciu jest sam Adam — podpis nie mówi. ZŁ nr 16-17, s. 41 metryczka zdjęcia →

Adam Burdzy zmarł 28 listopada 1947 roku we Wrocławiu. Miał 40 lat. Pochowano go na cmentarzu przy ul. Bujwida ZŁ nr 4, s. 14, czyli na cmentarzu św. Wawrzyńca. Grób zachował się: sektor 1b, rząd 2, miejsce 11. Na nagrobku rodzina wyryła słowa „zakatowany przez UB” Grobonet. Joanna Jaskuła, która spisała pamięć o nim, zakończyła krótko:

„Pan Adam Burdzy zamiast nagrody po wojnie otrzymał więzienie z torturami.”

Joanna Jaskuła ZŁ nr 18-19, s. 49

Co ustaliły sąd i prokuratura

W latach 60. rodzina wystąpiła do sądu o ukaranie winnych i odszkodowanie. Stroną pozwaną było, jak pisze Bogusława, „WSW”. Sprawa trwała 9 lat, z odwołaniami do Sądu Najwyższego. Sąd Wojewódzki uznał, że wobec Adama stosowano „niewłaściwe metody śledztwa” i że miały one związek przyczynowy z jego śmiercią. Dzieci dostały renty, a rodzina zadośćuczynienie i zwrot kosztów leczenia i pogrzebu. O ukaraniu winnych nie było mowy ZŁ nr 4, s. 14.

18 września 1995 roku Okręgowa Komisja Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu we Wrocławiu wszczęła śledztwo S.4/95/UB. Dotyczyło ono bezprawnego pozbawienia wolności Adama Burdzego, znęcania się nad nim i spowodowania ciężkich obrażeń, które skutkowały jego śmiercią, w grudniu 1946 roku. Ustalono, że była to zbrodnia popełniona z pobudek politycznych, a jej sprawcami byli funkcjonariusze PUBP w Środzie Śląskiej Kazimierz Barcicki (zm. 15 VI 1980) i Mikołaj Snopek (zm. 28 V 1987). Ponieważ już nie żyli, 30 września 1996 roku Prokuratura Rejonowa w Środzie Śląskiej umorzyła śledztwo (Ds. 859/96). Postanowienie doręczono synowi Adama, Józefowi ZŁ nr 15, s. 48. pewne

„Stryj” Józef „Słowik”

Weronika została wdową z trojgiem dzieci. Bogusława pisze o „naszym kochanym stryju Józefie Burdzym, który po śmierci Taty został przez ludzi wybrany sołtysem Mieczkowa, a dla nas stał się opiekunem i doradcą” ZŁ nr 4, s. 14. Józef był więc drugim sołtysem Mieczkowa. Z zawodu był szewcem ZŁ nr 4, s. 14–15.

W spisie skazanych z powiatu średzkiego figuruje jako „Burdzy Józef s. Jana zam. Mieczków” ZŁ nr 16-17, s. 81. Nie był więc bratem ojca Adama. Według drzewa genealogicznego Mariana Burdzego Jan, syn Szymona, miał syna Józefa. Najpewniej to on, a zatem brat stryjeczny Adama ZŁ nr 11-12, s. 19 prawdopodobne. W rodzie słowo „stryj” oznaczało często dalszego krewnego.

Po latach sam opisał swoje losy. Należał do tajnej organizacji „Rzeczpospolita Polska Walcząca”. Aresztowano go 13 marca 1952 roku, a 25 maja 1952 roku skazano na 7 lat więzienia. Przeszedł przez więzienia w Rusku i przy ul. Kłęczkowskiej we Wrocławiu, a od 15 maja 1953 roku siedział w Strzelcach Opolskich, gdzie pracował w kamieniołomie. Zwolniono go 25 sierpnia 1954 roku ZŁ nr 4, s. 20–21. Bogusławie dał później radę:

„Bogusiu pamiętaj, nigdy nie idź pod prąd, bo ja jak raz poszedłem dostałem 7 lat”

Józef Burdzy, wg Bogusławy Dębickiej ZŁ nr 4, s. 15

Weronika i dzieci po 1947 roku

O samej Weronice źródła mówią niewiele. To ona z dziećmi prowadziła sprawę sądową w latach 60. ZŁ nr 4, s. 14. W 1987 roku posłała ks. Dacy życzenia jubileuszowe i dar, a on odpisał jej ciepłym listem i przesłał spisane wspomnienia ZŁ nr 4, s. 2. Rok później wystawił jej zaświadczenie o udziale jej i męża w ruchu oporu ZŁ nr 4, s. 16. W 1988 roku nadal mieszkała w Mieczkowie ZŁ nr 4, s. 16. Z babcią autor serwisu spędzał dzieciństwo, zanim poszedł do szkoły relacja rodzinna. Sprawą odszkodowania, prawdopodobnie za mienie pozostawione za Bugiem, zajmował się jej kuzyn Antoni Firlit relacja rodzinna. Daty jej śmierci jeszcze nie ustaliłem nieustalone.

Troje dzieci Adama i Weroniki to Krzysztof, Bogusława i Józef. Krzysztof, najstarszy, w dokumentach prawdopodobnie Krystian, przez wszystkich nazywany „Krzyśkiem”, mieszkał w Mieczkowie. Zmarł około 1986 roku, w wieku około 50 lat relacja rodzinna. Bogusława Dębicka, nauczycielka, urodzona w 1940 roku, spisała dla Zeszytów wspomnienia, na których opiera się ta strona. Zmarła około 2023–2024 roku. Józef, urodzony w 1944 roku w Łukowcu, jest ojcem autora serwisu ZŁ nr 4, s. 12–15, 37 relacja rodzinna. Więcej o rodzinie: „Ród Burdzych” i „Ludzie”.