Dlaczego powstała ta strona
Kto i po co zebrał te materiały: opowieści babci Weroniki o Łukowcu, odnalezione w internecie „Zeszyty łukowieckie”, poszukiwanie miejsca, w którym stała zagroda dziadka w Nowosielcach, i zasady, na jakich ta strona powstaje.
Ta strona nie jest pracą historyka. Zebrał ją wnuk Adama i Weroniki Burdzych — z rodzinnych opowieści, z „Zeszytów łukowieckich” i ze starych map. Poniżej piszę, skąd się wzięła i jak powstaje, żeby każdy wiedział, co czyta.
Opowieści babci
Od dziecka słuchałem opowieści babci Weroniki o Łukowcu. Przyjeżdżali krewni, przywozili „Zeszyty łukowieckie”, a w rozmowach wciąż wracały te same miejscowości, nazwiska i wydarzenia. Przez wiele lat słyszałem o tamtym świecie, ale nie do końca go rozumiałem. Był częścią rodzinnej pamięci, jeszcze nie mojej.
Historia i archeologia zawsze mnie interesowały, choć wyłącznie hobbystycznie. Nie jestem historykiem ani badaczem — po prostu lubię słuchać, czytać i dowiadywać się, jak żyli ludzie przed nami. Dziś często towarzyszą mi podcasty historyczne i archeologiczne. Dawniej, zanim takie materiały stały się łatwo dostępne, robiłem sobie audiobooki sam.
Odnalezione Zeszyty
W pewnym momencie zapragnąłem dowiedzieć się więcej o moim dziadku, Adamie Burdzym. Babcia miała w domu kilka „Zeszytów łukowieckich”, ale zostały komuś pożyczone i nigdy do nas nie wróciły. Zacząłem więc szukać ich w internecie. Trafiłem na dawną stronę, z której pobrałem dostępne numery w formacie PDF. Przetworzyłem je na tekst, puściłem przez IVONĘ — polski syntezator mowy — i zrobiłem z tego nagranie czytane przez lektora. Przez kilka dni, podczas remontu w salonie fryzjerskim mojej żony, przesłuchałem całość od deski do deski.
Dopiero wtedy opowieści zasłyszane w dzieciństwie zaczęły układać się w całość. Łukowiec przestał być tylko nazwą powtarzaną przy rodzinnym stole. Za nazwiskami zobaczyłem ludzi, a za wspomnieniami — miejsca, do których chciałem dotrzeć, choćby najpierw na starej mapie.
Pytanie o zagrodę
Przez następne lata wracała do mnie myśl, żeby zebrać te materiały i spróbować ustalić, gdzie dokładnie stał dom dziadka i babci w Nowosielcach. Wiedziałem, że mieszkali poza zwartą zabudową wsi, ale nie potrafiłem wskazać tego miejsca. Chciałbym kiedyś tam pojechać i stanąć tam, gdzie toczyło się ich życie.
Kiedy zacząłem szukać odpowiedzi, babci Weroniki już nie było. Nie żyło też rodzeństwo mojego taty — Krzysztof i Bogusława. Tata, Józef, miał około trzech lat, gdy stracił ojca, i niewiele mógł pamiętać. Pozostały zapisane relacje, fotografie, dokumenty i mapy — oraz pytania, których nie zdążyłem zadać. Jak to śledztwo wyglądało, opisuję osobno: „Gdzie stała zagroda Burdzych”.
Jak ta strona powstaje
Do uporządkowania materiałów, porównywania informacji i szukania wskazówek o położeniu zagrody użyłem sztucznej inteligencji.
Moja rola polega na zbieraniu materiałów, zadawaniu pytań, wybieraniu kierunku poszukiwań i redagowaniu całości. Sztuczna inteligencja pomaga mi analizować źródła, opracowywać teksty i budować samą stronę. Nie zastępuje dokumentów ani wiedzy świadków i może się mylić — podobnie jak ja.
Dlatego przy każdym fakcie staram się wskazać źródło, zachować rozbieżności tam, gdzie źródła się nie zgadzają, i oddzielać ustalenia od przypuszczeń. Służą temu oznaczenia pewne, prawdopodobne i nieustalone oraz odsyłacze do źródeł przy zdaniach. Nie mogę zagwarantować, że każda informacja i każdy wniosek są bezbłędne. To nie jest zamknięta historia, lecz zbiór materiałów i poszukiwania, które nadal trwają. Co i skąd wiem, wypisuję na stronie „Źródła i metoda”.
Prośba
Jeśli rozpoznajesz kogoś na zdjęciu, pamiętasz opowieść o tych miejscach albo zauważysz pomyłkę, będę wdzięczny za wiadomość: adamburdzy@gmail.com. Być może właśnie taki drobny szczegół pomoże odnaleźć kolejny fragment tej historii — nie tylko mojej rodziny, ale i innych rodzin z Łukowca i Nowosielec.